Grodzicki: miejskie pieniądze nie dają Śląskowi przewagi, klub ma sam zarabiać na transfery

Na zdjęciu: Rafał Grodzicki. Fot. Stradovius / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0, kadr zmieniony
Rafał Grodzicki, dyrektor sportowy Śląska Wrocław, odpiera zarzuty o życie z pieniędzy publicznych. Twierdzi, że wsparcie miasta nie daje klubowi przewagi na rynku transferowym.
W rozmowie z Damianem Czyżakiem na kanale Futbolownia Grodzicki przekonuje, że Śląsk nie jest w stanie rywalizować z klubami należącymi do prywatnych właścicieli, takich jak Widzew czy Wieczysta. Jego zdaniem na takich piłkarzy wrocławianie mogą tylko liczyć w marzeniach. Dyrektor zwraca uwagę, że duża część budżetu trafia do akademii i drugiej drużyny, występującej na szczeblu centralnym.
Transfery z własnych pieniędzy
Przed letnim oknem Grodzicki zapowiedział, że klub nie zapłaci gotówką za żadnego nowego zawodnika. Według źródła wzmocnienia sfinansowano wyłącznie z przychodów ze sprzedaży innych piłkarzy i taki model ma obowiązywać także w kolejnych okienkach. Dyrektor mówi o „nagonce” na klub z powodu wydawania publicznych pieniędzy, a jednocześnie deklaruje, że Śląsk nie chce jedynie liczyć na pomoc. Uważa, że przy dużej akademii, stadionie i wielkim mieście klub może zarabiać samodzielnie.
Wątek finansów był szczególnie głośny w czasie sporu z Wisłą Kraków i jej właścicielem Jarosławem Królewskim. Grodzicki ocenia, że w tej sprawie nie ma odpowiedzi, która usatysfakcjonuje wszystkich, bo każdy klub broni własnych interesów.



