Rodado po porażce z Lechem: czuję odpowiedzialność i frustrację

Na zdjęciu: Ángel Rodado. Fot. Zmphotos / Wikimedia Commons, CC BY 4.0, kadr zmieniony
Angel Rodado przyznał, że czuje się odpowiedzialny za zbyt małą zdobycz punktową Wisły Kraków na wyjazdach. Napastnik mówi o frustracji, ale zapewnia, że się nie podda.
Wisła Kraków dobrze radzi sobie po powrocie do Ekstraklasy na własnym stadionie, gdzie wygrała wszystkie sześć spotkań. Na wyjazdach nadal jednak nie odniosła zwycięstwa.
Angel Rodado był rozgoryczony po porażce 1:3 z Lechem. Hiszpan nie wykorzystał rzutów karnych w meczach z Widzewem (0:0) i z mistrzem Polski. W ostatnich czterech spotkaniach nie zdołał też pokonać bramkarza rywali.
W mediach społecznościowych napastnik napisał: „Myślę, że nikt nie czuje się bardziej odpowiedzialny niż ja za to, że nie zdobyliśmy więcej punktów w ostatnich meczach na wyjeździe”. Dodał, że odczuwa dużą frustrację i nie zamierza tego ukrywać.
Rodado zapowiedział, że się nie podda, a trudne chwile dodatkowo go motywują. Zapewnił, że nadal będzie wierzył w siebie i w drużynę. W obecnych rozgrywkach z czterema golami jest najskuteczniejszym strzelcem Wisły.
Boniek o Królewskim: wyszedłby z szamba wyperfumowany
Media: właściciel Wieczystej miał wybrać mecz koszykarek zamiast spotkania piłkarzy
Lech Poznań pokonał Wisłę Kraków 3:1 i jest liderem Ekstraklasy
Borek wymienił Marcela Łubika wśród możliwych bramkarzy dla kadry
Zagłębie Lubin – Korona Kielce w 13. kolejce Ekstraklasy
Jak zagrali nasi: gol i asysta Piątka oraz Lewandowskiego
Kosecki po porażkach w Pucharze Polski: poziom Ekstraklasy jest fatalny
Radomiak testuje kameruńskiego napastnika? Media o Didierze Lamkelu Ze
Rodado po porażce z Lechem: czuję odpowiedzialność i frustrację
Ambasadorzy Młodych Słoni: Kurzawa i Jakubik spotkali się z młodzieżą Termaliki
Kałuziński z dwiema asystami w meczu Başakşehiru z Samsunsporem
Rumunia: na mecz z Polską sprzedano już 30 000 biletów
Kovač zapytał o wynik Legii tuż po hicie Bundesligi
Korona po porażce w Pucharze Polski: właściciel miał podpowiedzieć trenerowi zmianę